133.

Zawsze lubiłem szkicować nocne widoki, znikają wtedy kolory i rolę odgrywa tylko światłocień, nudne w dziennym świetle budynki stają się ciekawe. Samo rysowanie też jest wyjątkowe, bo ciemność sprawia, że wkrada się element przypadku. Do tego dochodzi rysowanie na skrawku papieru trzymanym w dłoni, która nabrała koloru intensywnej czerwieni, a jej funkcja percepcji zanikła już podczas wyjmowania ołówka. Jak tu tego nie lubić?
Poniżej cztery szkice (patrz opis powyżej) i kilka malarskich szkiców na podstawie tych szkiców.
Idę reanimować dłonie.