149.

No, to ulepiłem bałwana. Jak na początek chyba nieźle, jeśli będzie nadal padać to jeszcze się pewnie pobawię. Może gdzieś bardziej na widoku. Zdjęcia, rzecz jasna przekontrastowione i z poprzestawianymi różnymi suwaczkami. Tak, żeby wyglądały fajniej, śmieszniej, mądrzej i sssoczyściej.

















148.

PKP wydaje miliony na nowe (lepsze lub nie to inna sprawa) dworce, nowe ławki i stare problemy.



147.

Nie można bać się podejmować ryzyka, radzą spece od psychologii sukcesu. Faktem jest, że o większości problemów, których obawiałem się, z powodu przypuszczalnej siły rażenia dzisiaj w ogóle nie pamiętam. Ostatnio staram się radzić z problemami, zwyczajnie ich nie rozpamiętując. Problem którym się nie przejmuje więdnie jak niepodlewany krzak. Spoglądając na to z dalszej perspektywy można przypuszczać, że to samo ma się do zgrzytów poważniejszych niż spóźnienie na pociąg czy szmata z fizyki. Być może wystarczy nie podlewać życiowych problemów tylko obejść je inną drogą?



145.

Zawsze szukamy stałości w życiu, bo to wygodne i bezpieczne. Łatwiej jest powtarzać wyrobiony schemat niż ciągle tworzyć go na nowo. Pierwszy człowiek szukał schronienia, w którym mógł się ukryć przed niebezpieczeństwem. Pewnie z lenistwa, żeby wymigać się od nieustannej walki z przeciwnościami natury. Można powiedzieć, że paradoksalnie lenistwo napędza pracę. Przemysł czy rolnictwo, wszystko co powstało, miało na celu zmniejszenie wysiłku wymaganego do wykonania pracy. Pracujemy żeby nie musieć pracować. Walczymy, żeby nie musieć walczyć.









Całkiem przyjemny dla oka filmik, z którego można wyciągnąć kilka przydatnych informacji.



144.

Ostatnio jestem z siebie cholernie zadowolony. Wydaje mi się, że w końcu zaczynam iść drogą, której  szukałem (no prawie). Robię więcej projektów, niż zeszłoroczny "ja" byłby to sobie w stanie w ogóle wyobrazić. Wziąłem się w końcu za konkursy graficzne. Co zaczyna owocować, nawet nie samymi osiągnięciami (bo ich nadal jest mało), ale zdobytymi umiejętnościami - graficzny skill rośnie. Ruszyłem się z już od dawna zagrzewanego miejsca. Owszem, nie jest tak wygodnie jak wcześniej - średnio 3 godziny snu, ból wszystkiego co ma do tego zdolność, zupełna rezygnacja ze zrozumienia mechaniki kwantowej, hektolitry wypitej kawy no i godziny wysłuchiwania wszelkiego rodzaju wyrzutów, obelg i tego, że bóg mnie kocha. Z tym nie jest lekko (chociaż kawa nie jest zła). Jednak zastanawiam się czy nie miał racji Nietzsche kiedy jako cechę "moralności panów" uznał wiarę, w to że ból jest czynnikiem pozytywnym, bo twórczym, zmusza nas bowiem do poprawy swoich warunków. Mało tego czy dobro nie jest nierozerwalnie związane ze złem? Jemy zajebistą pizze, bo jesteśmy głodni. Osiągamy sukcesy zawodowe, bo bez tego nie ma pieniędzy, a życie bez pieniędzy to... (Pieniądze to nie wszystko
Podsumowując - jest dobrze, a na to żeby sprawić, aby było jeszcze lepiej mam całe życie. Wiem, że się w końcu uda i właśnie dlatego tak będzie.

Poniżej logo "Zajawki" i promujący to logo plakat z samym sygnetem.
Wiem, że dymek konwersacji starł się już w grafice bardziej niż moje trampki z targu, ale ze wszystkiego da się jeszcze coś wycisnąć i połączyć z czymś innym.







143.

Jeszcze kilka plakatów do akcji - "uśmiechnij się na wiosnę".












142.

Dostałem wczoraj całkiem przyjemnego maila, informującego, że moja praca zajęła 1 miejsce w konkursie na plakat o oddawaniu szpiku. W związku z moim poprzednim postem, muszę w tym miejscu serdecznie pochwalić drogich jurorów za doskonały wybór :D Tak na poważnie, to dostałem lekcję pokory. Trzeba robić swoje, a nie narzekać, a przede wszystkim nie generalizować. Nie mogę się jednak doczekać kiedy zobaczę pozostałe prace, na pewno podzielę się spostrzeżeniami (czysto subiektywnymi jak wszystko co tutaj piszę).
Podsumowując - oczekuj mniej, otrzymuj więcej.




141.

Ciężki weekend, ale chyba wszystko wreszcie pokończyłem, a jeśli nie to kończę. Poniżej plakat zachęcający do oddawania szpiku. Myślę, że nie wygląda najgorzej, a co myślą inni się okaże podczas ogłaszania wyników. Szczerze mówiąc historia nauczyła mnie już, że tego typu konkursy organizowane przez ludzi z księżyca, prace oceniane przez podobnych do poprzednich też ludzi z księżyca, w ogóle to nagrody są z księżyca i wszystko tam jest z księżyca. Można by się przez to zastanawiać jaki jest sens brania udziału, siedzenia po nocach i spania na fizykach, do tej pory to wiedziałem, ale nie umiałem nazwać. Tymczasem przeczytałem to - There is no win and no fail. There is only make.






140.

Dalej myślę nad uśmiechem. Zacząłem też ćwiczyć się w malarstwie, czy jest już za późno dowiem się za kilka miesięcy.