144.

Ostatnio jestem z siebie cholernie zadowolony. Wydaje mi się, że w końcu zaczynam iść drogą, której  szukałem (no prawie). Robię więcej projektów, niż zeszłoroczny "ja" byłby to sobie w stanie w ogóle wyobrazić. Wziąłem się w końcu za konkursy graficzne. Co zaczyna owocować, nawet nie samymi osiągnięciami (bo ich nadal jest mało), ale zdobytymi umiejętnościami - graficzny skill rośnie. Ruszyłem się z już od dawna zagrzewanego miejsca. Owszem, nie jest tak wygodnie jak wcześniej - średnio 3 godziny snu, ból wszystkiego co ma do tego zdolność, zupełna rezygnacja ze zrozumienia mechaniki kwantowej, hektolitry wypitej kawy no i godziny wysłuchiwania wszelkiego rodzaju wyrzutów, obelg i tego, że bóg mnie kocha. Z tym nie jest lekko (chociaż kawa nie jest zła). Jednak zastanawiam się czy nie miał racji Nietzsche kiedy jako cechę "moralności panów" uznał wiarę, w to że ból jest czynnikiem pozytywnym, bo twórczym, zmusza nas bowiem do poprawy swoich warunków. Mało tego czy dobro nie jest nierozerwalnie związane ze złem? Jemy zajebistą pizze, bo jesteśmy głodni. Osiągamy sukcesy zawodowe, bo bez tego nie ma pieniędzy, a życie bez pieniędzy to... (Pieniądze to nie wszystko
Podsumowując - jest dobrze, a na to żeby sprawić, aby było jeszcze lepiej mam całe życie. Wiem, że się w końcu uda i właśnie dlatego tak będzie.

Poniżej logo "Zajawki" i promujący to logo plakat z samym sygnetem.
Wiem, że dymek konwersacji starł się już w grafice bardziej niż moje trampki z targu, ale ze wszystkiego da się jeszcze coś wycisnąć i połączyć z czymś innym.