163.

[Bas Tajpan - Trzy życzenia] "Gdybym był magiem i mógł spełnić Twoje trzy życzenia..." W mojej głowie układa się to tak - rzeczonym magiem jestem dla siebie ja sam. To ja decyduję o tym kim jestem i jak wygląda moje życie, nawet w najmniejszych szczegółach. Wiem, że mam wpływ na swoje otoczenie, w takim stopniu, którego nie jestem sobie nawet wyobrazić. Mało tego, nie mam nic do stracenia, bo to co prawdziwie wartościowe, jest nierozerwalnie złączone ze mną. Nie jestem też od nikogo zależny, pomimo tego, że starają mi się to udowodnić dwie grupy, które mają dzisiaj największą władzę (media i religia). Prawdziwa siła leży w bezkompromisowej pracy, prowadzącej do jasno wyznaczonych celów i... w wierze - w samego siebie.




162.

Czy tylko na mnie koty wywierają dziwne wrażenie po lekturze Cmętarza zwieżąt? Z drugiej strony ostatnio przeczytałem, że ponoć wypad na cmentarz o północy to archetypowa randka o.O Tak, a ptaszniki i nietoperze to archetypowe pupile nastolatek. Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego dla ludzi cmentarze to takie tabu. Mordobicia i krwawe sieczki w tv ogląda z uciechą cała parafia, po to aby po paru godzinach ekskomunikować gościa, którego pokazywali w wiadomościach bo dał w mordę drugiemu. Czy wy wszyscy tam jesteście tak krótkowzroczni, że wygłaszacie elaborat o prawach zwierząt zajadając schabowego? Tak jak... ja? Ludzie tu i ludzie tam - każdy inny taki sam.




161.

No to zostalo mi tylko dwa dni pracy. Przynajmniej tej pracy. Nie zapowiada mi sie leniwa przyszlosc, bynajmniej nie czuje sie z tym zle. Praca ksztaltuje i daje satysfakcje. Nie oszukujmy sie praca jest jedna z podstawowych potrzeb czlowieka, to troche jak nalog, niby nie chcesz ale jak przyjdzie co do czego to gdzies wewnatrz rozlewa sie przyjemne cieplo. Narazie, basta, bo nie mam iinternetow.


160.

Dobra. Kolejne podejście do tego bloga, za dwa tygodnie zaczynam studia. Nie wiem ile będę w stanie zrobić przez ten czas, ale lepsze jakiekolwiek działanie od wiecznej inercji i wykrętów "nie mam czasu", "nie mam siły". Od ostatniego postu sporo się działo. Przepracowałem większość wakacji, dowiedziałem się co znaczy 17h pracy fizycznej i jak wygląda następny poranek, kiedy to czas wrócić i przepracować już "tylko" 12h jak co dzień. Poznałem całe mnóstwo nietuzinkowych ludzi, ale i dowiedziałem się prawdy o tych, których wydawało mi się, że znam. Doświadczyłem życia na Woodstocku i atmosfery której nie ma nigdzie indziej, a która na pewno uzależnia. ...Wyjdź z liceum - czekają Cię najdłuższe wakacje życia. W moim przypadku na pewno najbardziej pracowite, najbardziej nasycone, najbardziej przełomowe.

Dupa boli od codziennie wymierzanych razów, ale jak boli to rośnie... duma.
a już niedługo - "hey ho, let's go!"